Wciąż jeszcze pamiętam ostatnią kampanię prezydencką, kiedy to o reelekcję ubiegał się Bronisław Komorowski z ramienia partii Platforma Obywatelska, a jego jedynym liczącym się kandydatem był Andrzej Duda wystawiony przez Prawo i Sprawiedliwość. Kontrkandydaci do aktualnie urzędującego prezydenta nie mogli mieć zastrzeżeń co do jego pracy. Bronisław Komorowski orłem nie był, prezydentem na miarę Charlesa de Gaulle’a też, ale swoje obowiązki pełnił dobrze. PiS zatem wdrożył przeciwko urzędującemu prezydentowi kampanię tzw. negatywną, piętnował gafy prezydenta i ośmieszał go. Między innymi powstało i zrobiło wtedy karierę powiedzenie kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy, że… nie będzie strażnikiem żyrandola jak jego poprzednik. Dziś Andrzej Duda jest prezydentem. Czy dotrzymał słowa?
Pałac Prezydencki, w którym żyje i pracuje Głowa Państwa, w którym pracują najwyżsi urzędnicy państwowi to zabytek, w którym każdy sprzęt to zabytek, a którego symbolem jest właśnie zabytkowy, ciężki żyrandol z kryształów. Powiedzenie kandydata na prezydenta o byciu strażnikiem żyrandola społeczeństwo podchwyciło szybko jako dobry dowcip na nie mającego na nic wpływu prezydenta. Mało kto jednak wiedział, że ten żyrandol to symbol życia ludzi będących na świeczniku.
Najbardziej znaną w świecie rezydencją, w której króluje zabytkowy żyrandol, pod którym żyje i pracuje najbardziej wpływowy człowiek na świecie to Biały Dom w Waszyngtonie – siedziba, mieszkanie i miejsce pracy prezydenta Stanów Zjednoczonych. Prezydenci Stanów byli różni. Z ich życiem były związane skandale, które wstrząsnęły całymi USA. Kilku z nich skończyło tragicznie. Biały Dom był świadkiem radości i smutków prezydenckiej rodziny, obserwował zwykłe ludzkie słabości głowy państwa, przeżył rozpacz rodziny prezydenta po jego zamordowaniu. Wszystko jest zapisane w jego murach. Jednakże Biały Dom – Rezydencja nazywany przez jego pracowników to nie tylko tymczasowe mieszkanie głowy państwa i miejsce pracy jego administracji, to przede wszystkim miejsce pracy wielu ludzi, którzy może mało znaczący i pozostający w cieniu, ale mający wielkie znaczenie, by prezydentowi się w Białym Domu dobrze mieszkało i pracowało. To obsługa Białego Domu. Pokojówki, kamerdynerzy, hydraulicy, elektrycy, malarze, kucharze, mistrz ceremonii i inni. I tym nic nie znaczącym pracownikom należy się pamięć…
Amerykańska dziennikarka, która sama przez kilka lat pracowała w Białym Domu i poznała to życie od kulis, Kate Andersen Brower napisała książkę pt. : „Rezydencja. Sekretne życie Białego Domu”. Książka oparta jest na wspomnieniach pracowników Białego Domu, opowiada o życiu Pierwszej Rodziny widzianego oczami zwykłych pracowników Rezydencji. Autorka podkreśla przede wszystkim niezwykłe przywiązanie pracowników do głównych lokatorów Białego Domu i…ich dyskrecję. Wielu nie chciało w ogóle mówić, niektórzy zażądali zachowania anonimowości, ale znaleźli się i tacy, co z wielką życzliwością podzielili się swoimi wspomnieniami. Treść książki obejmuje czasy prezydentów od Johna Kennedy’ego przez Johnsona, Nixona, Cartera, Reagana, dwóch Bushów, Clintona i Obamy. W retrospekcjach pojawiają się czasy Roosevelta i Eisenhowera. Prezydenci byli krótkimi lokatorami Białego Domu, najdłużej mieszkali w nim osiem lat, pracownicy pracowali w nim długo, nawet czterdzieści lat i w Białym Domu doczekali emerytury. Pracownicy obsługi uważali prezydentów i ich rodziny za swoich chlebodawców i dbali, by mieli rodzinne życie w Rezydencji. Ze swoimi poglądami politycznymi się nie ujawniali i nie okazywali aktualnemu głównemu lokatorowi Białego Domu, że…są rozczarowani jego wyborem. Dbali , by dzieci Pierwszej Rodziny miały normalne dzieciństwo. Książka pełna jest anegdot, np. jak kamerdyner codziennie szukał po całym Białym Domu chomika małego John – Johna, syna prezydenta Kennedy’ego albo jak w 1987r podczas wizyty Michaiła Gorbaczowa zaczął padać deszcz, a prawie wszyscy kamerdynerzy Białego Domu są czarnoskórzy i wszyscy stanęli z parasolami nad politykami, mistrz ceremonii zobaczył, że to wygląda jak…plantacja z Południa sprzed Wojny Secesyjnej i wysłał białego członka secret service, by stanął z parasolem nad Gorbaczowem. Zaufany kamerdyner był podporą Jackie Kennedy po zabójstwie jej męża, inny podtrzymywał na duchu Laurę Bush w czasie zamachów 11 września 2001r, kiedy realne było, że terroryści uderzą w Biały Dom. Książka jest pełna takich ciekawostek, napisana jest z pasją i łatwym językiem. Czyta ją się jak powieść, jak serial Downton Abbey. Polecam ją. Obsługa Rezydencji Biały Dom jest oddana swojej pracy i…dumna, że pracuje w takim miejscu. A jak jest w Polsce?
Kiedy prezydent Andrzej Duda wprowadzał się do Pałacu Prezydenckiego, wybuchła afera, że były prezydent wywiózł wyposażenie Pałacu Prezydenckiego. W USA by takiej afery nie było, bo prezydent do Białego Domu wprowadza się z własnymi meblami i się z nimi wyprowadza. U nas Głowa Państwa żyje całkowicie na koszt państwa i… po zmianie prezydenta zmienia się cała ekipa. Nawet obsługa! Czy nie powinniśmy brać przykładu z rozwiązań amerykańskich? Niejeden służący z polskiego Pałacu Prezydenckiego ma wiele do opowiedzenia. I u nas może powstać taka ciekawa książka. Czy pozwoliliby się jej ukazać. Członkowie obecnej partii rządzącej są bardzo przewrażliwieni na swoim punkcie… A tymczasem obywatele są głodni anegdot z życia swoich wielkich i biorą z nich przykład. Oby to był tylko dobry przykład… Szanujmy prezydenta i … służącą z Pałacu Prezydenckiego!
Jestem prawnikiem, psychologiem i dziennikarzem, w kolejności, w której napisałam. W dziennikarstwie piszę co mi w duszy gra, ale uważam by było to sensowne, miało treść i spełniało społeczną rolę.