Pomysł ograniczenia dziennikarzom dostępu do Sejmu wywołał kolejną burzę a opozycja broniąc mediów śpiewała „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród (…) tak nam dopomóż Bóg”.
Obserwowanie polskiej sceny politycznej w 2016 roku jest zabawniejsze od najlepszego stand upu. Przeżyliśmy w tym roku już stan wojenny i z 20 zamachów na demokrację. Nastała również dobra zmiana, kredyty we frankach wszystkim spłacił Rząd a Polska odrodziła się z ruin.
We wszystkich mediach wałkowani jesteśmy tematem o Trybunale Konstytucyjnym lub profesorze, prezesie Rzeplińskim zaś w Mediach Narodowych karmią nas dobrą zmianą. Na szczęście koniec nudy, Kaczafi rzucił na pożarcie nowe mięso medialne czyli ograniczenia dla dziennikarzy w Sejmie. Uciskane media w akcie rozpaczy i protestu przez cały piątek bojkotowały publikację informacji o polskiej polityce, prowadząc jednocześnie relacje z Sejmu… Ubecy za to żalili się na pikiecie KOD, że za 2 tysiące nie da rady wyżyć.
W piątek atmosfera na sali sejmowej była iście rozrywkowa. Opozycja podrajcowana ograniczeniami dla mediów, huczała z radości widząc na horyzoncie nowe paliwo polityczne. Okrzyki na sali, przerywanie obrad i poseł Szczerba z hasztagiem #WolneMediawSejmie na mównicy wyprowadziły w końcu z równowagi Marszałka Kuchcińskiego, który wykluczył posła z obrad. W tym czasie Marek Suski i Ryszard Petru pokazywali sobie który ma więcej lajków na Twitterze. W tle tego całego cyrku odbywały się obchody 35. rocznicy pacyfikacji kopalni Wujek, o której część polityków i mediów jakby zapomniała.
Sytuacja nabrała tempa, zjednoczona opozycja zmartwiona losem kolegi Szczerby i uciskanych mediów rozpoczęła okupację sejmowej mównicy, na wzór Andrzeja Leppera. W ruch poszły smartfony i tablety, poprawiano krawaty i robiono sweetfocie z hasztagiem WolneMediawSejmie. Na koniec śpiewano „Mury” Kaczmarskiego, Rotę Konopnickiej, Hymn RP i co tam jeszcze tylko się dało. Jestem pełen uznania dla metamorfozy opozycji, bo doskonale pamiętam Aferę podsłuchową 2014/15 i pacyfikację Wprostu, która również była wyrazem „niezmiernej troski” dzisiejszej opozycji o wolne media.

Pasjonat dziennikarstwa oddolnego i wolnej kultury. W wolnej chwili czytam wywiady, oglądam dobre kino i spędzam aktywnie czas.
Jedni wart drugich. Według mnie PO po aferze podsłuchowej powinna znaleźć sie w politycznym niebycie. A teraz pokazuje, że nie ma żadnego pomysłu na siebie. Zostaje im tupanie nóżkami.