Czy uświadamiać dzieci?

Właśnie na ekrany kin wszedł film pt. ” Sztuka kochania. Film o Michalinie Wisłockiej.” Michalina Wisłocka była psychologiem, seksuologiem, a znana była przede wszystkim ze swoich erotycznych skandali w życiu prywatnym. Publicznie się przyznała, że trzy razy zrobiła aborcję, bo dziecko by przyszło nie w porę.  W PRL zasłynęła , kiedy w 1978r wydała książkę o seksie pt. Sztuka kochania. W tych czasach kiedy zachód rewolucję w zakresie seksu miał już za sobą, w Polsce seks był wciąż tematem tabu. O seksie w Polsce trwała opinia jaką Władysław Kowalski wypowiedział w komedii ” Kochaj albo rzuć”: ” Taką za przeproszeniem wolność każdy ma u nas w swojej chałupie.” Oficjalnie o seksie się nie mówiło, prasę pornograficzną przemycało się z zachodu potajemnie, a erotyczny film pt. ” Dzieje grzechu” był na indeksie. Nic więc dziwnego, że wydanie książki Michaliny Wisłockiej było niebywałym skandalem. Dzieci w podstawówce czytały ją potajemnie na lekcji rosyjskiego. Czy to dobra metoda uświadamiania dzieci?

Wejście na ekrany kim filmu o Michalinie Wisłockiej spowodowało, że na nowo rozgorzała dyskusja na temat rozmów z dziećmi o seksie.  Dyskusja o potrzebie uświadamiania dzieci trwa u nas bez przerwy od zarania powstania demokratycznej Rzeczpospolitej bez cenzury. W tej dyskusji ścierają się dwa poglądy. Pierwszy to lewicowych, przez ludzi z prawicy chcących zohydzić społeczeństwu ruchy lewicowe pogardliwie nazywanych lewakami,  feministek, które krytykują katolickie wychowanie i twierdzą, że w szkole od najmłodszych lat powinno był wychowanie seksualne. Wskazują one na niską wiedzę o swojej seksualności nastolatek, wczesne rozpoczynanie inicjacji seksualnej i liczne ciąże u bardzo młodych nastolatek. Ośmieszają one katolicką doktrynę, która twierdzi, że młoda panna powinna być niewinna do ślubu. Z kolei środowiska prawicowo – katolickie negują poglądy feministek twierdząc, że wychowanie seksualne w szkołach to instruktaż dla pedofilii i uważają , że uświadamianie seksualne dzieci spoczywa na rodzicach i ewentualnie na wychowawcach klasowych. O praktyce w szkołach decyduje, kto rządzi w kraju. Obecnie mamy rządy partii prawicowo – katolickiej, wychowanie seksualne więc znikło ze szkół. Co w zamian?

Niewątpliwie Prawo i Sprawiedliwość ma rację: uświadamianie seksualne to bardzo delikatna i intymna sprawa i zrobienie tego źle może odnieść dla dziecka więcej szkody niż pożytku, doprowadzić do traumy w zakresie seksu, a nawet skutkować zahamowaniami seksualnymi. Kto zatem powinien uświadamiać dzieci?

Ja w tym względzie popieram pis. Uświadamianie seksualne leży w gestii tych, co najlepiej dzieci znają i mają z nimi najlepszy kontakt, czyli wychowawców i rodziców.  Ale czy zawsze to skutkuje?

Co do uświadamiania przez rodziców przytoczę stary dowcip: Matka mówi do ojca: Nasz syn ma już szesnaście lat, ma dziewczynę i trzeba go uświadomić. Masz rację, odpowiada ojciec, to powiem mu jak rozmnażają się ludzie. E, nie, to nieprzyzwoite, odpowiedziała matka, trzeba zacząć od czegoś innego. To powiemy mu o rozmnażaniu zwierząt, powiedział ojciec. Nie, to wulgarne, odpowiedziała matka. To może od kwiatów? Zapytał ojciec. O tak, ale zacznijmy od… sztucznych kwiatów! Ucieszyła się matka.

Ten infantylny i być może niesprawiedliwy dla wielu rodziców dowcip pokazuje jednak, jak podchodzą rodzice do uświadamiania dzieci. Wielu rodziców wstydzi się rozmawiać na te” tematy” z dziećmi i ceduje uświadamianie właśnie na szkołę. Najgorsze jest, kiedy rodzice w ogóle nie zauważą, kiedy ich dziecko dojrzewa i będzie ono czerpało wiedzę o ” tych sprawach” od ulicy. Kiedy uświadamiać dziecko?

Dzieci już od najmłodszych lat interesują się swoją seksualnością. Kiedyśmy wracali z mężem że szpitala z nowym dzieckiem, nasza czteroletnia córeczka pytała nas: skąd się wziął dzidziuś? Nie stosowaliśmy wykrętów typu: przyniósł bocian albo znaleźliśmy w kapuście. Wzięłam córeczkę na kolana i powiedziałam jej, że jak tatuś i mamusia się bardzo kochają i bardzo się do siebie zbliżają, to w brzuszku mamusi rośnie dzidziuś, a potem rodzice idą do szpitala i przynoszą twojego braciszka. Takie wytłumaczenie przedszkolakowi w zupełności wystarczy, ale z czasem dziecko rośnie i zadaje trudne pytania i trzeba wiele taktu i znajomości psychologii dziecięcej, by mu nie wyrządzić krzywdy i nie zaszczepić urazy do seksu na całe życiu. Najbardziej seksualnością zaczynają się dzieci interesować, kiedy zaczynają dojrzewać, około dwunastego roku życia, czyli koniec podstawówki, gimnazjum. Podejście do seksu takiego nastolatka jest wtedy wulgarne. Używają brzydkich słów na określenie intymnych części ciała, chłopcy zachowują się wulgarnie wobec dziewcząt. Potajemnie czytają gazety pornograficzne, przeglądają erotyczne strony internetowe, czyli postępują podobnie jak nastolatek za Komuny, kiedy pod ławką czytał ” Wisłocką”. Cechą charakterystyczną zainteresowania seksem w okresie dojrzewania jest też chwalenie się rówieśnikom, kto zna więcej wulgarnych określeń na określenie waginy. Trzeba wiele taktu i znajomości psychologii dziecka, by zaszczepić w nim piękno seksu na całe życie i pokazać dziecku, że seks jest wyrazem miłości i intymności dwojga ludzi płci odmiennej i że jest to najpiękniejsza rzecz, jaką człowiekowi dał Bóg? A przy okazji nie spowodować tego, że dziecko skrzywi swoją seksualność i będzie wykazywało dewiacje. To bardzo delikatna kwestia!

W związku z reformą szkolnictwa przygotowywaną przez pis, czyli likwidacją gimnazjów i powrotem ośmioklasowych podstawówek rząd przygotował zmianę programową. Do szkoły podstawowej wraca biologia i nauka o człowieku. Nie będzie już mowy o wychowaniu seksualnym. Nie znaczy to jednak, że ultra katolicki pis całkowicie zdejmuje że szkoły problem uświadamiania dzieci. Wraca stare. Uświadamianie seksualne będzie się jak za komuny odbywało na godzinach wychowawczych i na lekcjach nauki o człowieku. Pis uciął też dyskusje o wieku, kiedy rozpocząć uświadamianie dziecka. Nauka o człowieku, czyli seksualność w sferze biologicznej będzie w ósmej klasie. O aspektach psychologicznych związanych z dojrzewaniem będzie opowiadał wychowawca na godzinie wychowawczej, kiedy uzna , że jego klasa już dorosła do takich rozmów. Nie jest to błędne założenie!

Tymczasem Kościół Katolicki promuje czystość młodych ludzi do ślubu i naucza, że najpiękniejszą rzeczą jaka może się przytrafić dwojgu młodym ludziom to ich wspólna inicjacja seksualna w noc poślubną. Niestety, czasy się zmieniają, poglądy ludzi też. Czasy kiedy największym wianem młodej dziewczyny była jej niewinność i nieświadomość aż do ślubu bezpowrotnie odeszły.  Dziś jak się taka trafi, to śmieszy! Czy to naprawdę była tak zła mentalność? Jednak nowoczesność też ma swoje dobre strony.  To już nie wstyd, kiedy młoda dziewczyna przed pierwszym razem idzie do ginekologa.

Rating: 4.3/5. From 3 votes.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *